Mieszkanie za seks
Spośród ogłoszeń pokoi na tablicy ogłoszeń nawet na tablicach ogłoszeń na uniwersytecie można znaleźć takie, które głoszą za ktoś wynajmie pokój studentce w zamian za usługi seksualne świadczone na jego korzyść. Wynajmowanie pokoju nie zawsze musi tak się kończyć jednak z ta osoba. Może ona nagle zmienić zdanie i wyrzucić nas na zbity pysk. Kiedy umawiamy się z takim delikwentem na oglądanie mieszkania, pokazuje nam pokój i od razu chce rozmawiać o szczegółach zbliżeń seksualnych będących zapłata za pokój. Od razu widać że mamy do czynienia e zboczeńcem. Tacy ludzie zazwyczaj są dosyć pewni swojej wartości, być może przeceniają się i są zbyt pewni siebie. Chcą młodej dziewczyny i dodatkowych usług w zamian za korzystanie z mieszkania. Nie zamieszczaliby takich ogłoszeń gdyby wiedzieli że to nie przejdzie albo że nie będzie chętnych albo gdyby bali się konsekwencji prawnych ze strony państwa. Jednak państwo jest bezradna, milczy, a sutenerstwo wśród studentów kwitnie.
Nie każdy ma szczęście i trafia od razy na współlokatora, którego nigdy nie ma w domu. Czasami zdarzają się wstrętni obrzydliwi chamscy ludzie, którzy za nic mają szacunek do osoby mieszkającej z nimi pod jednym dachem. Kiedyś wynajmowałam mieszkanie z dziewczyną i chłopakiem, byli parą. Ona dbała mniej więcej o porządek, on był gorszy. Kiedy rozdzieliliśmy sobie terminy sprzątania, nie robił nic i nie widział w tym żadnego problemu, mimo ze inni współlokatorzy narzekali że w domu jest po prostu brudno. Kiedy na przykład korzysta z łazienki, nie sprząta po sobie, co jest najbardziej obrzydliwe ze wszystkich jego zachowań. Ciężko jest żyć z takim współlokatorem. Włosy zostawione w brodziku mogą skutecznie odstraszyć ewentualnych gości od korzystania z toalety, a także powodować dyskomfort samych współlokatorów, którzy pewnego dnia zapragną pozbyć się takiego współlokatora. Dziwne, że dziewczyna wytrzymywała w jednym pokoju z takim współlokatorem. Gdy przypominał mu się, zęby sprzątał, obiecywał , że coś z tym zrobi ale nie sprzątał.
Strzeżone osiedla nie są czymś niezwykłym w dzisiejszym chorym świecie. Ludzie, którzy uważają się za ludzi, których trzeba chronić przed tymi z zewnątrz, odgradzają się specjalnymi zabezpieczeniami, ogrodami, domofonami tak, że nie sposób dostać się do ich mieszkania bez ich wiedzy albo wiedzy kogoś w bloku. Dodatkowo do mieszkań chroni dostępu oprócz tego co jest na zewnątrz to co jest wewnątrz, czyli dodatkowe drzwi, domofony wewnątrz budynku. Jeśli na przykład zapomnieć kluczy do tych wszystkich drzwi kiedy wychodziliśmy rano po bułki do sklepu, to sprawiły trochę kłopotu osobie która została w domu, bo będzie umiała otwierać te wszystkie niezapierniczenia, dlatego najlepiej jest nosić klucze zawsze ze sobą jeśli chce się mieć kłopot z głowy. Trzymanie domu tak zamkniętego przed ludźmi obcymi nie jest naturalne ani konieczne. jesteśmy zastraszeni tym, co może się stać przez głupie informacje ze świata które nas bombardują stale. Odgradzanie się od obcych ludzi godzi w człowieka.