Edukacja

Co robić aby być wykształconym

 

Szkolna wyprawka

 

Edukacja i nauka Co roku wysyłamy nasze maluchy do szkoły. Taka szkolna wyprawka na rok nauki jest bardzo droga. Sam komplet podręczników dużo kosztuje, do tego jeszcze ćwiczenia i duża ilość specjalnych zeszytów. Dziecko potrzebuje jeszcze jakiegoś notatnika i brudnopisu. Do tego potrzebujemy jeszcze cały zestaw plastyczny czyli bloki, mazaki, kredki, farby, bibułę, wycinanki i inne gadżety. Do tego trzeba kupić zestaw długopisów i ołówków, przybory na geometrię. Można oszaleć, gdy zobaczy się sumę wszystkich wydatków, zwłaszcza, jeśli ma się kilkoro dzieci i wszystkie w wieku szkolnym. Niektórzy rodzice muszą brać kredyty, by móc wysłać swoje dzieci do szkoły, a przecież artykuły, które wymieniliśmy, to nie wszystko. Dziecko musi mieć odpowiednie ubrania, potrzebuje jedzenia, jeździ na wycieczki i wychodzi z klasą do kina. To wszystko sprawia, że wydatki sięgają bardzo wysokich sum, więc trzeba się nieźle zapracować, by zdobyć na to wszystko pieniądze.

Polskie szkolnictwo nie jest w dobrej formie. W ogóle nie jest w formie jakiejkolwiek, nie mniej kilka szkół dobrych się znajdzie. Coraz częściej mamy tez możliwość zrezygnowania ze szkół publicznych na rzecz powstających w dużych miastach szkół prywatnych i środowiskowych. Czy takie są lepsze? Raczej nie, wiele jednak zależy od naszych oczekiwań jak i samego dziecka. Oczywiście w szkołach publicznych jest nieco niższy poziom. Naturalnie nie ma nic za darmo, mimo że szkoły publiczne płatne nie są, ale jak policzyć koszty podręczników, zeszytów i innych akcesoriów, to okazuje się, że wyprawka jest całkiem pokaźna. Prywatne z kolei żądają od nas opłat miesięcznych za samo kształcenie. A poziom wcale nie jest wyższych, ale na pewno kultura samych nauczycieli jest na wyższym poziomie. Z kolei szkoły środowiskowe, np. salezjańskie są nieco nawiedzone. Na pewno nie każde dziecko będzie miało ochotę codziennie uczestniczyć we mszy świętej. Z reguły są to szkoły dla dzieci mniej zdolnych.

Kiedy nasze dzieci zaczynają dorastać, to za wszelką cenę chcemy je uszczęśliwić. Szukamy im najlepszego zawodu, posyłamy na dziesiątki zajęć pozalekcyjnych i korepetycji. W końcu fundujemy studia, by nasze pociechy miały wymarzony zawód... wymarzony przez nas. Bo niestety najczęściej się zdarza tak, że nasze oczekiwania znacznie różnią się z potrzebami i marzeniami dziecka. Jeśli nasza pociecha ma inne od naszego zdanie, to nie powinniśmy jej przeszkadzać. Jeśli bowiem dziecko przygodę z "dorosłością" zaczyna od spełniania marzeń rodziców, a nie swoich, to coś jest nie tak. Na pewno przełoży się to na psychikę dziecka i na brak zaufania względem rodziców. Jeśli więc nasza pociecha zechce studiować ekonomie, to nie możemy zmuszać jej do kierunków medycznych, albo inżynierii chemicznej. Tam nasza pociecha może się jedynie zamęczyć, a na pewno szczęścia jej to nie da. Wielu lekarzy kończyło studia medyczne pod presją rodziców - też lekarzy. A później w szpitalach na każdym kroku spotykamy się z fuszerka, bo co drugi doktor nie potrafi wyleczyć zwykłego przeziębienia.